Toronto Raptors byli w centrum uwagi inaczej niż kiedykolwiek wcześniej od czasu zdobycia swojego pierwszego mistrzostwa NBA w 2019 roku. Podczas gdy większość franczyz ma właściciela, któremu należy podziękować za doprowadzenie ich do mistrzowskiej chwały, jednak Raptors są nieco inni. Osoba, która jest właścicielem Toronto Raptors, jest w rzeczywistości całą organizacją ludzi.

Who owns the Toronto Raptors?

According to their website, Maple Leaf Sports & Entertainment (MLSE) dates back over 100 years, when the Toronto Maple Leafs became one of six original teams in the NHL. Z amerykańskich lig jeszcze nie biorąc pod uwagę Kanada, Maple Leafs stał się dumą Toronto.

Potem, wraz z ekspansją amerykańskich lig sportowych, właściciele Maple Leafs zdecydowali się umieścić swoją markę na najnowszej drużynie ekspansji NBA, Raptors i zmienili nazwę na MLSE.

Z fuzją, MLSE stał się jednym z najbardziej unikalnych grup własności w NBA. Podczas gdy fani Knicks ciągle mają do czynienia z jednym człowiekiem, Jamesem Dolanem, kontrolującym losy ukochanej franczyzy, MLSE działa jak wspólnota biznesowa, z wieloma osobami stojącymi za każdą decyzją podejmowaną przez zespół.

Jak wyjątkowa jest własność Raptors?

Są plusy i minusy tej struktury, ale Raptors nie zmarnowali czasu, aby stać się znaczącym konkurentem dzięki Vince’owi Carterowi, potem Chrisowi Boshowi, a w końcu Kyle’owi Lowry’emu, DeMarowi DeRozanowi i Kawhi’emu Leonardowi. W lidze, w której nowi mistrzowie NBA są coraz rzadsi, Raptors zostali pierwszym kanadyjskim mistrzem w historii NBA.

Z dobrym pojedynczym właścicielem, zespół może funkcjonować dobrze bez zbyt wielu głosów w pokoju. Właściciele tacy jak Mickey Arison z Miami Heat znaleźli sposób na wydawanie pieniędzy, zamykanie się i pozwalanie ludziom z NBA na robienie tego, co trzeba.

Po drugiej stronie, poleganie na jednej osobie może prowadzić do sytuacji, takich jak Knicks’ Dolan, który wolałby doić franczyzę dla pieniędzy niż odnieść sukces w koszykówce.

Pomysł grupy właścicielskiej nie jest wyjątkowy. Większość zespołów, nawet tych z figurantem zidentyfikowanym jako właściciel, obejmuje wysiłek grupowy prowadzony przez miliarderów. Brak zdecydowanej twarzy franczyzy, takiej jak Michael Jordan z Charlotte Hornets, jest tym, co czyni Raptors wyjątkowymi.

Jak to może pomóc?

Masai Ujiri jest chwalony przez wielu jako jeden z najlepszych menedżerów NBA. Nie może być błędem, że daje mu się również więcej swobody niż wielu menedżerów NBA otrzymuje. Podczas gdy generalny menedżer może być przedłużeniem pragnień właściciela, Raptors ufają Ujiri, że zrobi to, co jest dobre dla drużyny.

To może wyjaśniać, dlaczego Ujiri był w stanie zamachnąć się na Leonarda, nie wiedząc, czy zostanie on w drużynie. Zobaczył szansę na mistrzostwo i podjął ryzyko. Nawet jeśli Leonard odszedł, trudno sobie wyobrazić pojedynczego właściciela, który pozwoliłby swojej drużynie koszykarskiej na takie ryzyko.

MLSE ma prezesów, pracowników i wszystkie inne zszywki, których można oczekiwać od organizacji. Ale jako całość, oni uruchomić zupełnie inny niż typowy grupy własności.

Czy są oni formułą na sukces, czy wielkością próbki, to nikt nie zgadnie, ale z trofeum mistrzowskim, wyceną 2,1 miliarda dolarów przez Forbes i drużyną, która wygląda świetnie pomimo braku Leonarda, własność Raptors ma wszystko, z czego może być dumna i niczego nie może żałować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.