Nie można bać się duchów, aby być grabarzem.

Sheree Stout nie boi się ich, chociaż w nie wierzy. Wszystkiego innego – Boga, nieba, piekła – nie jest pewna, ale ma otwarty umysł.

„W tej pracy nie można być zbyt opiniotwórczym.”

Nie boi się złych duchów na cmentarzu.

To szczęście, bo mieszka na miejscu. Dopóki dobrze wykonuje swoją pracę, istnieje mniejsze ryzyko, że mściwe duchy będą kręcić się po jej salonie.

Sheree jest głównym strażnikiem na cmentarzu Waikumete od dwóch lat, po tym jak zaczynała jako ogrodnik. Nie jest to praca, do której potrzebne są kwalifikacje, ponieważ większość szkoleń odbywa się w miejscu pracy.

Jest odpowiedzialna za wszystko, od organizowania usług pogrzebowych z rodzinami, po kopanie grobów i obsługę pieca krematoryjnego.

Cmentarz jest ogromny, zajmuje 108 hektarów i mieści jedne z najstarszych grobów w kraju.

Jak kopie się grób?

Na początek, nie jest on głęboki na sześć stóp. „Ma pięć stóp i sześć cali” – mówi Sheree (1,68 m). Głębokość została wybrana, ponieważ pozwala na podwójny pochówek. Jeden członek rodziny wchodzi jako pierwszy, a drugi może być dodany w późniejszym terminie.

Nie wszystkie są tej samej szerokości.

„Wiele osób myśli, że po prostu kopiemy dziurę tej samej wielkości za każdym razem.”

To się nie zdarza. Musi być pewna ilość ziemi po obu stronach trumny, więc wielkość trumny zmienia się w zależności od wielkości dziury.

Niektóre z nich są nadal kopane ręcznie w przypadku dziecka lub braku możliwości dostępu do nich za pomocą koparki. A głębokość jest mierzona za pomocą taśmy mierniczej, aby zapewnić prawidłową głębokość.

„Mierzenie, mierzenie, mierzenie!” mówi Sheree.

Ma mało cierpliwości dla ludzi, którzy sugerują wielopiętrowe układanie grobów, aby obejść problemy z pojemnością.

„Układanie grobów w stosy… to nie jest opłacalne”, mówi.

Im głębiej kopiemy, tym bardziej niestabilna staje się ziemia i zapada się sama w sobie. Wszystko inne niż podwójne układanie lub okazjonalne potrójne po prostu nie działa.

„Grzebiemy ludzi już od dawna”, mówi, „i podwójna głębokość jest najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem.”

Oferują oni płytkie groby o głębokości trzech stóp (91cm) w swojej sekcji pochówku naturalnego, jednak przepisy stanowią, że na wierzchu trumny musi znajdować się co najmniej 800mm ziemi.

Czy Kiwis stają się bardziej otwarci na temat śmierci?

Jako część Kiwis coraz bardziej otwartych na temat pogrzebów, cmentarze są coraz bardziej otwarte dla społeczeństwa. Sheree brała udział w niedawnym dniu otwartym Waikumete, podczas którego na cmentarzu pojawiło się ponad 3000 osób.

Kaplica, krematorium i piec krematoryjny zostały otwarte w celu „demistyfikacji procesu”.

Jednym z największych nieporozumień dotyczących kremacji jest to, że trumna przechodzi przez drzwi w kaplicy wprost do płomieni.

„To mit” mówi Sheree, otwierając drzwi, aby pokazać długi korytarz.

Ciało zostaje zabrane w dół korytarza, który jest miejscem publicznego oglądania, umieszczone w sekcji za szklanymi ekranami, a następnie włożone do pieca (najpierw upewniając się, że w ciele nie ma rozruszników serca. Mają one paskudny zwyczaj wybuchania).

Proces kremacji trwa około 1,5 godziny, po czym kości są usuwane. Jest to kolejny mit: wielu ludzi wierzy, że ciało w ogniu zostaje zredukowane do popiołu. W rzeczywistości jest ono nadal w formie kości, a następnie jest przenoszone do maszyny w celu rozdrobnienia na popiół. Proces ten jest niezbędny do obróbki części metalowych, takich jak protezy stawów biodrowych.

„W dzisiejszych czasach ludzie mają w sobie więcej metalu niż kości”, mówi Sheree.

Ona i inni pracownicy rzadko muszą oglądać ciało – chociaż czasami rodziny proszą o zwrot obrączek i muszą otworzyć trumnę.

Jaka jest najlepsza i najgorsza część tej pracy?

Roboty grabarskie mają swoje zalety, jak każda praca, mówi.

„Jest to praca, która ma więcej dobrych niż złych stron, mimo że zajmujemy się śmiercią.”

Kiedy przychodzi osoba, u której zdiagnozowano nieuleczalną chorobę, może czuć się pozbawiona wpływu na swoje życie. Możliwość poprowadzenia ich przez wybory dotyczące pogrzebu i bycia częścią tego procesu jest czymś, co jest bardzo wyjątkowe dla Sheree.

Jedną z najtrudniejszych części jest radzenie sobie ze śmiercią członka personelu. Jest to być może bardziej powszechne, niż mogłoby się wydawać, ponieważ kiedy sekstelefon przybywa na cmentarz, zwykle zostaje na całe życie.

„Niedawno straciliśmy bardzo bliskiego członka naszego zespołu, który pracował z nami od ponad 20 lat”, mówi Sheree.

„Nie chodzi o to, że normalnie odcinamy się od tej pracy, ale musisz mieć tę odrobinę, którą zachowujesz dla siebie… a to jest trudne, kiedy chodzi o kogoś, kogo znasz.”

Czy to zmieniło sposób, w jaki patrzy na śmierć?

Od czasu podjęcia tej pracy, Sheree stała się bardziej świadoma, szczególnie w sytuacjach takich jak prowadzenie samochodu.

„Przyjechała do nas osoba, która została potrącona, gdy zjeżdżała ze znaku ustąp pierwszeństwa”, mówi Sheree.

To właśnie takie okazje sprawiają, że Sheree myśli o byciu bardziej ostrożną w prawdziwym życiu. W końcu, kiedy jest się w branży śmierci, staje się jasne, że w pewnym momencie przychodzi ona do nas wszystkich.

Newshub.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.